
euractiv.pl · Feb 26, 2026 · Collected from GDELT
Published: 20260226T110000Z
Podpisane w Waszyngtonie wspólne oświadczenie ministrów energii Europy Środkowo-Wschodniej w sprawie bezpieczeństwa dostaw gazu ziemnego wywołało falę deklaracji o ambicjach hubowych poszczególnych państw regionu. W cieniu rozmów o energetyce atomowej Polska, Bułgaria, Grecja i Chorwacja ogłosiły plany budowy własnych pozycji tranzytowych. Minister energii Miłosz Motyka, wraz z jedenastoma szefami resortów z Europy Środkowej i Wschodniej, podpisał w Waszyngtonie „wspólne oświadczenie w sprawie zwiększenia bezpieczeństwa dostaw gazu ziemnego dla Europy Środkowej i Wschodniej”. Dokument zakłada „wzmocnienie bezpieczeństwa dostaw gazu ziemnego poprzez poprawę odporności rynku, rozbudowę i lepsze wykorzystanie infrastruktury oraz zapewnienie przejrzystego, niedyskryminacyjnego dostępu do sieci gazowych”. Wśród zapisów znalazły się również postanowienia o zmniejszeniu liczby regulacji dotyczących handlu LNG. Ceremonia podpisania odbyła się w kontekście rozmów dotyczących energetyki atomowej, jednak to właśnie deklaracje złożone przez ministrów po jej zakończeniu przyciągnęły szczególną uwagę. Każdy chce być hubem. Czy rynek to udźwignie? Bezpośrednio po ceremonii minister Motyka ogłosił, że Warszawa zamierza odgrywać kluczową rolę w tranzycie gazu w regionalnym systemie gazowym. „Polska jest zupełnie wolna i bezpieczna energetycznie dzięki zdywersyfikowanym dostawom gazu i dzięki zmodernizowanej na przestrzeni kilkunastu lat infrastrukturze energetycznej staje się hubem gazowym dla całej Europy Środkowo-Wschodniej” – tłumaczył Motyka. Podobne aspiracje wyraziły inne stolice regionu. Bułgaria pozycjonuje się jako centralny hub dystrybucji gazu. Grecja mówi o budowie „korytarza Grecja–Ukraina”. Chorwacja deklaruje chęć bycia jednym z głównych punktów dostępowych dostaw gazu. UE i sankcje wobec Rosji: fakty kontra mity Unia Europejska nakłada sankcje na Rosję, ale ich skuteczność wciąż budzi wątpliwości. Choć nie zmieniają sytuacji z dnia na dzień, stopniowo ograniczają możliwości gospodarcze i militarne Kremla oraz wpływają na bezpieczeństwo energetyczne Europy. 750 miliardów dolarów na amerykańską energię. Nowe uzależnienie? Kontekstem dla waszyngtońskich rozmów jest lipcowa umowa handlowa między Unią Europejską a Stanami Zjednoczonymi z 2025 roku, na mocy której UE zobowiązała się do zakupu amerykańskiej energii o wartości 750 miliardów dolarów do 2028 roku. Skalę tego zobowiązania przeanalizował Instytut Energetyki i Analiz Finansowych (IEEFA), wskazując na poważne ryzyka systemowe. Analitycy IEEFA zwracają uwagę, że zakupy w takiej skali oznaczają nowe uzależnienie od jednego sprzedawcy, co może zagrażać bezpieczeństwu energetycznemu kontynentu. Dla porównania podobna kwota zainwestowana w odnawialne źródła energii pozwoliłaby na instalację około 546 GW mocy wiatrowej i słonecznej w Europie. Anna Maria Jaller-Makarewicz, główna analityczka ds. energii europejskiej w IEEFA i autorka analizy poświęconej nowej zależności UE, wskazuje na historyczną analogię: – Przed pełną inwazją Rosji na Ukrainę w lutym 2022 r. UE była w 44 proc. uzależniona od dostaw gazu z Rosji. Cztery lata później Stany Zjednoczone są na dobrej drodze, aby stać się największym dostawcą gazu do Europy, wyprzedzając Norwegię – tłumaczy. Analityczka przestrzega jednocześnie, że zmiana kierunku dostaw nie oznacza automatycznie większego bezpieczeństwa. – Bezpieczeństwo energetyczne Europy stoi w obliczu nowych zagrożeń w związku z pogłębiającą się zależnością kontynentu od gazu amerykańskiego i monopolistycznym uzależnieniem od tego kierunku. Napięcia geopolityczne skomplikowały wysiłki zmierzające do zmniejszenia zapotrzebowania na gaz, narażając bezpieczeństwo dostaw w regionie na dalszą niestabilność – dodaje. Viktor Orbán ogłasza Ukrainę wrogiem Węgier — Ukraina jest naszym wrogiem — oświadczył w sobotę na wiecu wyborczym premier Węgier Viktor Orbán krytykując Ukrainę za żądanie od Unii Europejskiej wstrzymania importu rosyjskiej energii. Deregulacja i metan: ukryte koszty zwrotu ku LNG Jednym z bardziej kontrowersyjnych zapisów waszyngtońskiego oświadczenia jest kwestia zmniejszenia regulacji w handlu LNG. Diana Maciąga, specjalistka ds. klimatu i gazu kopalnego w Polskiej Zielonej Sieci, ostrzega, że za pozornie neutralnym językiem kryją się poważne konsekwencje środowiskowe. – Pod niewinnym hasłem zniesienia regulacji kryje się wolna amerykanka i jeszcze większa dewastacja środowiska. Amerykański LNG ma wysoką zawartość szkodliwego dla klimatu metanu. Niektórzy analitycy szacują jego wpływ na co najmniej taki sam jak wpływ spalania węgla, a może on być nawet gorszy – zaznacza. Ekspertka wskazuje ponadto na wymiar geopolityczny tej zmiany, który może być niedoceniany przez decydentów regionu. – Gaz jest dla USA podobnym narzędziem nacisku, jakim był dla Rosji przed wojną. Sprowadza się to do podobnego uzależnienia Europy od amerykańskiego LNG, przez co może ona mieć trudność w obronie własnych interesów – dodaje. Mimo alarmistycznego tonu eksperci IEEFA nie zamykają drogi do poprawy sytuacji. Jaller-Makarewicz podkreśla, że Europa nadal dysponuje możliwością zmiany strategii. – Europa ma jeszcze czas, aby skorygować kurs i wzmocnić swoje bezpieczeństwo energetyczne poprzez zastąpienie gazu odnawialnymi źródłami energii oraz środkami zwiększającymi efektywność energetyczną – podkreśla.