
euractiv.pl · Feb 19, 2026 · Collected from GDELT
Published: 20260219T151500Z
Zmiany klimatyczne zagrażają już jednej trzeciej światowej produkcji żywności. Każdy stopień wzrostu temperatury powoduje 10 proc. spadek plonów. Od kawy po ziemniaki niestabilność klimatyczna przenika kolejne ogniwa globalnego łańcucha dostaw, generując systemowe konsekwencje dla europejskich konsumentów, rolników i decydentów politycznych. Pięć największych krajów produkujących kawę na świecie – Brazylia, Wietnam, Kolumbia, Etiopia i Indonezja – doświadczyło średnio 57 dodatkowych dni rocznie z temperaturami szkodliwymi dla upraw, których nie byłoby bez antropogenicznych zmian klimatycznych. Brazylia, globalny lider produkcji, odnotowała aż 70 takich dni rocznie. To niemal dwa i pół miesiąca dodatkowego stresu cieplnego w skali roku, który bezpośrednio przekłada się na jakość i ilość zbiorów. Te liczby mają natychmiastowe przełożenie na portfele europejskich konsumentów. Globalne ceny kawy osiągnęły rekordowe poziomy w ciągu ostatnich pięciu lat, a mechanizm jest prosty: mniejsze zbiory przy niezmiennym lub rosnącym popycie globalnym prowadzą nieuchronnie do wzrostu cen. Dla rynku europejskiego – i polskiego, gdzie przeciętny konsument pije 2–3 filiżanki kawy dziennie – ten sygnał cenowy nie jest jednorazową anomalią, lecz zapowiedzią strukturalnej zmiany. Jak wskazuje dr Paulina Sobiesiak-Penszko, prezeska zarządu Instytutu Strategii Żywnościowych „Grunt”, problem kawy jest zaledwie wierzchołkiem znacznie głębszej transformacji systemowej. „W dużym stopniu te zmiany klimatyczne – wzrost o 57 dni na przykładzie kawy – mają realny wpływ na sytuację gospodarczą Europy, łańcuchy dostaw i przyzwyczajenia konsumentów europejskich.” Koniec ery przewidywalności Przez dekady globalny system żywnościowy był budowany na założeniu względnej stabilności warunków klimatycznych. Planowanie upraw, kontraktowanie dostaw, polityka cenowa, strategie zapasów wszystkie te elementy opierały się na statystycznej powtarzalności pór roku, opadów i temperatur. To założenie przestaje być aktualne. – Przez wiele lat mieliśmy tak stabilne warunki klimatyczne, że dało się na tej podstawie zaprojektować system żywnościowy, który z dużym prawdopodobieństwem działał. Jeżeli ta zmiana klimatu wpływa na różne elementy systemu: temperaturę, stan gruntów, zasoby wody produkcja żywności staje się coraz trudniejsza i mniej przewidywalna – mówi Sobiesiak-Penszko. Szacunki, do których odwołuje się ekspertka, malują obraz systemowego zagrożenia: zmiana klimatu zagraża już około jednej trzeciej globalnej produkcji żywności, a każdy wzrost temperatury o jeden stopień Celsjusza spowoduje spadek plonów o około 10 proc.. Liczby te są zróżnicowane geograficznie i zależą od rodzaju upraw, ale jako wskaźniki trendowe mają charakter alarmowy dla planowania bezpieczeństwa żywnościowego zarówno na poziomie krajowym, jak i unijnym. Geograficzna koncentracja produkcji jako czynnik ryzyka Kryzys klimatyczny ujawnia fundamentalne napięcie wbudowane w architekturę globalnego systemu żywnościowego: przez dziesięciolecia produkcja była koncentrowana w wybranych regionach świata, co dziś generuje poważne ryzyko systemowe. – W naszym systemie żywnościowym skoncentrowaliśmy produkcję w wybranych regionach świata. To czasami wynika z odpowiednich warunków klimatycznych, sprzyjających produkcji danego surowca, ale są też względy geopolityczne – wyjaśnia Sobiesiak-Penszko. Ekspertka wskazuje rolę umów handlowych w kształtowaniu globalnych przepływów surowców rolnych. – To, że kraje Mercosuru specjalizują się w surowcach takich jak soja czy kukurydza, ma związek z tym, że trafiają one na potrzeby rynków europejskich, m.in. do rozwijającej się w Europie produkcji zwierzęcej. Nie jest tak, że mieszkańcy tych krajów wybierają produkcję wyłącznie według własnej woli – jest to część szerszego systemu – dodaje. Logika koncentracji jest ekonomicznie zrozumiała w warunkach stabilnego klimatu, ale staje się źródłem poważnej kruchości systemowej w obliczu jego destabilizacji. – Jeżeli coś wydarzy się w danym regionie, tego surowca będzie mniej lub będzie gorszej jakości, co bezpośrednio wpłynie na ceny produktów – podkreśla Sobiesiak-Penszko. Od kawy po oliwę: lista produktów pod presją klimatyczną Kawa nie jest jedynym produktem sygnalizującym nadciągające turbulencje. Ekspertka wskazuje wzorzec obejmujący produkty tropikalne i subtropikalne. – W ostatnich latach rosną ceny produktów z krajów egzotycznych i tropikalnych, takich jak kawa, herbata, kakao czy pomarańcze, ponieważ zmieniają się warunki uprawy.” Problem nie ogranicza się do produktów importowanych z odległych stref klimatycznych. Basen Morza Śródziemnego – geograficznie bliskie zaplecze surowcowe Europy – doświadcza nasilających się susz, które w ostatnich latach uderzyły w dostępność i ceny oliwy z oliwek. To produkt kluczowy dla śródziemnomorskiego modelu diety, a jednocześnie istotny składnik europejskiego koszyka żywnościowego. – Kraje basenu Morza Śródziemnego coraz częściej borykają się z problemem suszy. Ta susza staje się coraz dłuższa, co wpływało na ceny oliwy i jej dostępność. Rozchwianie warunków klimatycznych i zglobalizowanie systemu żywnościowego sprawiają, że możemy bardzo szybko stracić dostęp do różnych produktów – ostrzega Sobiesiak-Penszko. Ziemniak jako barometr polskiej wrażliwości klimatycznej Dla polskiego czytelnika istotna jest perspektywa krajowa. Polska nie produkuje kawy ani kakao, lecz zmiany klimatyczne zaczynają odciskać piętno na rodzimym rolnictwie. Symptomatycznym przykładem jest ziemniak – fundament polskiej diety i tradycji kulinarnej, a jednocześnie produkt wrażliwy na zmiany warunków klimatycznych. – W Polsce jednym z najbardziej wrażliwych na zmianę klimatu produktów są ziemniaki, więc należy oczekiwać, że będzie ich mniej i będą coraz droższe – stwierdza Sobiesiak-Penszko. Ekspertka wskazuje szerszy problem narastającej nieprzewidywalności: – Nieprzewidywalność warunków pracy i zbiorów rośnie. Rolnicy będą coraz bardziej uzależnieni od ubezpieczeń, ale to tylko tymczasowe rozwiązanie, bo nie istnieje ubezpieczyciel, który zagwarantuje pełny zwrot środków przy rosnącej niestabilności – System ubezpieczeń rolnych, pomyślany jako bufor dla ekstremalnych zdarzeń pogodowych, jest skrojony pod model klimatycznej wyjątkowości, nie normalności. Jeśli zdarzenia ekstremalne stają się nową normą, cały mechanizm kompensacyjny traci racjonalność ekonomiczną. Dwie logiki, jedna pułapka Kluczowe pytanie dotyczy adekwatności odpowiedzi politycznej na zagrożenia. Sobiesiak-Penszko diagnozuje poważną niespójność polityki europejskiej: Unia Europejska prowadzi równolegle dwie sprzeczne polityki – prośrodowiskową i handlową – i nie potrafi ich pogodzić. – Jeżeli podpisujemy umowę z krajami Mercosuru, powinniśmy myśleć w perspektywie następnych dekad. Tymczasem kraje Ameryki Południowej borykają się z pustynnieniem, co wpływa na produkcję żywności i model rolnictwa. Z jednej strony mamy politykę prośrodowiskową, z drugiej umowy handlowe i te logiki się nie spajają – Unia dąży do wdrożenia rozwiązań prośrodowiskowych, ale równocześnie wspiera globalne rolnictwo przemysłowe oparte na monokulturach, chemizacji i mechanizacji. – Polityka handlowa rządzi systemem żywnościowym, więc rolnicy muszą konkurować ilością i niską ceną, podczas gdy nakłada się na nich standardy środowiskowe. To po prostu niespójne – diagnozuje Sobiesiak-Penszko. Ekspertka podkreśla podobieństwo mechanizmów w systemie żywnościowym do innych sektorów globalnej gospodarki: – Żywność jest towarem jak każdy inny. Widzimy koncentrację na rynku, coraz większą ilość produktów gorszej jakości i coraz trudniejszą sytuację osób, które je wytwarzają – Fałszywa narracja o deficycie produkcji W debacie publicznej dominuje narracja o konieczności intensyfikacji produkcji ze względu na wzrost populacji do 10 miliardów. Sobiesiak-Penszko poddaje ją krytyce: – Narracja mówi, że będzie nas 10 miliardów, więc musimy produkować więcej żywności. Nieprawda. Problem nie leży w ilości produkcji, lecz w dystrybucji. Jedna trzecia żywności jest marnowana, a kolejną trzecią przeznacza się na pasze dla zwierząt. Musimy zmienić podejście na bardziej zrównoważone – Intensyfikacja rolnictwa przemysłowego nie rozwiązuje problemu, a wręcz go pogłębia, niszcząc zasoby ekosystemowe niezbędne dla długoterminowej odporności produkcji. Dywersyfikacja zamiast intensyfikacji: zarys alternatywy Sobiesiak-Penszko proponuje trzy filary strategiczne: dywersyfikacja łańcuchów dostaw, wsparcie lokalnych i mniejszych producentów oraz budowanie odporności systemowej: – Aby zadbać o bezpieczeństwo żywnościowe, musimy postawić na dywersyfikację łańcuchów dostaw i wspierać lokalnych oraz mniejszych producentów, wypychanych przez duże podmioty grające na rynku międzynarodowym – tłumaczy ekspertka. To wymaga przeformułowania logiki polityki rolnej – odejścia od rolnictwa przemysłowego na rzecz zrównoważonego: – Trzeba stworzyć alternatywy dla zglobalizowanego systemu, które wspierałyby rozwój rolnictwa bardziej zrównoważonego i zdolnego produkować żywność w trudniejszych warunkach klimatycznych. Nie zbudujemy tej odporności poprzez dalszą intensyfikację produkcji żywności – podkreśla Sobiesiak-Penszko . Zmiany klimatyczne mogą wymusić reorientację nawyków konsumenckich. Jeśli kawa stanie się niedostępna cenowo, alternatywy np. kawa zbożowa z orkiszu – staną się pragmatycznym wyborem: – Jeżeli kawa będzie bardzo droga, być może będziemy przestawiać się na kawę zbożową, którą mamy w Polsce – zauważa ekspertka. Zmiana jako nieuchronność – pytanie dotyczy tylko jej kształtu Sobiesiak-Penszko podkreśla: niezależnie od decyzji rządów i instytucji, system żywnościowy i tak się zmieni. Pytanie brzmi, czy transformacja będzie zarządzana i łagodna, czy chaotyczna i kosztowna. – W pewnym sensie, czy tego chcemy, czy nie, zmiana klimatu i kryzys środowiskowy przekierują system na nowe tory. Ponieważ mamy różne logiki i dużą niespójność, proces zmian będzie bardziej burzliwy niż mógłby być – zau