
portalsamorzadowy.pl · Feb 23, 2026 · Collected from GDELT
Published: 20260223T073000Z
Wody Polskie opublikowały niedawno dwie listy obiektów hydrologicznych. Zdaniem organizacji ekologicznych są one wzajemnie sprzeczne: jedna dotyczy rozwoju inwestycji w energetykę, druga renaturyzacji. Prezes Wód Polskich Mateusz Balcerowicz przekonuje, że renaturyzacja rzek i rozwój energetyki wodnej nie muszą się wykluczać. Mówi o 4 tys. istniejących spiętrzeń i potencjale: głównie dla małych instalacji, a nie wielkich zapór. Prezes PGW Wody Polskie Mateusz Balcerowicz uważa, że cele Nature Restoration Law i wykorzystanie istniejących spiętrzeń pod energetykę wodną nie stoją w sprzeczności. Odnosi się w ten sposób do zarzutów formułowanych przez organizacje ekologiczne, m.in. Koalicję Ratujmy Rzeki. Według Balcerowicza w Polsce nie ma już jednak miejsca na duże elektrownie wodne, a realny rozwój dotyczy głównie małych instalacji i modernizacji. Lista 4 tys. lokalizacji ma pokazywać potencjał istniejących obiektów, ale każdą inwestycję zweryfikują decyzje środowiskowe, pozwolenia wodnoprawne i rachunek ekonomiczny. Prezes w rozmowie z Portalem Samorządowym przewiduje, że może powstać od kilku do kilkudziesięciu obiektów. Obecnie mamy około 1 GW mocy zainstalowanej w energetyce wodnej. Celem jest osiągnięcie 1,2 GW do 2040 roku. Mateusz Balcerowicz podkreśla: duże elektrownie wodne nie powstaną, ale lokalne projekty mają sens Fot: PTWP Czy Wody Polskie chcą renaturyzacji polskich rzek, czy wręcz przeciwnie - rozwijania energetyki wodnej tam, gdzie tylko się da? Mateusz Balcerowicz, prezes Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie: Wody Polskie, zgodnie z ustawą Prawo wodne, realizują zadania związane z równoprawnym korzystaniem z wód. Czyli zarówno dbają o stan wód pod względem ilościowym i jakościowym, jak i zapewniają wodę dla wszystkich rodzajów użytkowania, w tym także użytkowania środowiskowego czy energetycznego. W naszej ocenie nie ma tu sprzeczności - zresztą przepisy prawa również tak to przewidują. Naszą rolą jest być strażnikiem wody zarówno pod względem ilościowym - wydając pozwolenia wodnoprawne - jak i jakościowym, a także gospodarować mieniem Skarbu Państwa na wodach publicznych płynących. Dwie listy: energetyka wodna i renaturyzacja rzek. "To się nie wyklucza" Nie widzi pan sprzeczności między ostatnio opublikowanymi: listą 4 tys. potencjalnych lokalizacji inwestycji w energetyce wodnej i listą budowli do likwidacji, która związana jest z renaturyzacją rzek? - W mojej ocenie oba te cele można realizować równocześnie. Racjonalna gospodarka wodna musi łączyć cele środowiskowe i energetyczne. Lista spiętrzeń, jaka się ukazała, to lista obiektów, które można wykorzystać na cele hydroenergetyczne. Równocześnie pokazaliśmy listę, którą zgodnie z przepisami musieliśmy przygotować na potrzeby wdrożenia przez Polskę programu wynikającego z Nature Restoration Law. W naszej ocenie te dwie listy nie stoją ze sobą w sprzeczności. Gdybyśmy uznali, że stoją w sprzeczności, musielibyśmy rozstrzygnąć paradygmat: czy woda jest wyłącznie dla środowiska, czy wyłącznie dla człowieka. A ona jest zarówno dla człowieka, jak i dla środowiska. To, że część obiektów pojawia się jednocześnie na liście potencjalnej dzierżawy pod elektrownie i na liście obiektów do usunięcia lub przebudowy w ramach renaturyzacji, dotyczy niewielkiej liczby przypadków. Pamiętajmy też, że w przypadku obiektów piętrzących na cele hydroenergetyczne jest to lista, którą każdy inwestor musi ocenić we własnym zakresie - zarówno pod względem nakładów inwestycyjnych, jak i koniecznych działań administracyjnych, w szczególności uzyskania decyzji środowiskowej i pozwolenia wodnoprawnego. W przypadku listy do Nature Restoration Law byliśmy zobowiązani wskazać konkretne miejsca i obiekty na określonych jednolitych częściach wód. Lista ta podlega dalszym pracom prowadzonym na poziomie ministerialnym, w szczególności przez Ministerstwo Klimatu i Środowiska oraz Ministerstwo Infrastruktury, które przygotowują ostateczny kształt programu, jaki Polska musi przedstawić. Organizacje ekologiczne wskazują, że około połowa lokalizacji znajduje się na obszarach chronionych, np. w ramach sieci Natura 2000. - Zwracam uwagę, że są to istniejące obiekty piętrzące - nie wskazujemy żadnych nowych lokalizacji. Te miejsca już funkcjonują. Wszelkie ingerencje wymagają uzyskania odpowiednich pozwoleń administracyjnych, w tym decyzji środowiskowych czy pozwoleń wodnoprawnych. Takie możliwości istnieją, więc zarzut jest w mojej ocenie chybiony. A warto podkreślić, że realizacja inwestycji w sąsiedztwie obszarów Natura 2000 wiąże się z bardzo wysokimi wymaganiami środowiskowymi. Energetyka wodna w Polsce: plan na 1,2 GW do 2040 r. Liście 4 tys. lokalizacji towarzyszy informacja o szacowanym rozwoju energetyki wodnej - około 5 TWh. Mamy faktycznie przełożenie wajchy na odnawialne źródła energii i mocno jej w polskim bilansie przybywa. Ale czy energetyka wodna ma w ogóle szansę bytu, biorąc pod uwagę kryzys wodny, jaki mamy w Polsce? - Dokumenty rządowe, takie jak Krajowy Plan w dziedzinie Energii i Klimatu czy Polityka energetyczna państwa, nadal przewidują rozwój energetyki wodnej. Nie jest to rozwój tak dynamiczny, jak w przypadku innych OZE - energetyki wiatrowej czy fotowoltaiki - ale nadal jest brany pod uwagę. Nie przesądzam, które rozwiązanie jest lepsze - to nie jest moja rola. My wskazaliśmy potencjał miejsc piętrzących oraz czysto teoretyczny potencjał hydroenergetyczny. Nie badaliśmy szczegółowo każdej lokalizacji, bo oznaczałoby to wykonywanie pracy za inwestorów. Obecnie mamy około 1 GW mocy zainstalowanej w energetyce wodnej. Celem jest osiągnięcie 1,2 GW do 2040 roku. Przyrost o 0,2 GW nie wydaje się duży na tle innych OZE, ale w przypadku małych elektrowni wodnych oznacza to wiele instalacji do budowy lub modernizacji. I nie mówimy o dużych elektrowniach wodnych - takich miejsc w Polsce już nie ma. Chodzi raczej o mniejsze instalacje, gdzie efekt skali będzie kluczowy. Warto dodać, że nasza lista 4 tys. lokalizacji jest znacznie bardziej zweryfikowana niż wcześniejsze szacunki. W 2015 roku Krajowy Zarząd Gospodarki Wodnej mówił o 6 tys. potencjalnych miejsc. W 2017 roku Towarzystwo Rozwoju Małych Elektrowni Wodnych szacowało możliwość budowy blisko 10 tys. obiektów. W Polityce energetycznej państwa do 2040 r. wskazywano 3,5 tys. urządzeń piętrzących. Innymi słowy, w zależności od przyjętej metodyki, w Polsce wskazuje się od 3,5 tys. istniejących budowli piętrzących, które - zgodnie z Polityką energetyczną Polski do 2040 r. - mogą stanowić bazę dla ewentualnego wykorzystania energetycznego, przez ok. 6 tys. lokalizowanych w analizach GIS opublikowanych w 2015 r. na poziomie europejskim, aż po ok. 10 tys. teoretycznych lokalizacji wskazywanych w materiałach branżowych. Różnice wynikają z zakresu analiz - od istniejącej infrastruktury, przez wskazania GIS, po potencjał morfologiczny sieci rzecznej - i wymagają każdorazowej weryfikacji. Zawsze jednak to inwestor decyduje o realizacji inwestycji, przeprowadzając analizy kosztowe, środowiskowe i hydrologiczne oraz oceniając opłacalność ekonomiczną. Wody Polskie proponują wsparcie dla inwestorów. Ale zapewniają pomoc też przy projektach renaturyzacji Wody Polskie aktywnie otwierają się na inwestorów, oferując im wsparcie - tak wynika z deklaracji. To budzi poważne obawy i pytania, czy na podobne wsparcie mogą liczyć projekty służące renaturyzacji… - Chcemy odczarować mit, że Wody Polskie blokują inwestycje. Procedury uzyskania pozwolenia wodnoprawnego są sformalizowane i wymagają określonych dokumentów. Często przedłużają się nie z winy organu, lecz z powodu braków formalnych. Prowadzimy więc otwarte spotkania dla interesariuszy, informujemy, jak prawidłowo składać wnioski i kompletować dokumentację - choćby w zakresie aktualnych map po przejściu z układu Kronsztad na Amsterdam. Organ nie może prowadzić postępowania za inwestora, ale możemy wyjść naprzeciw, wyjaśniać procedury i organizować „drzwi otwarte”. Pierwsze odbędą się w Regionalnym Zarządzie Gospodarki Wodnej w Gliwicach. Region Odry, wraz z jej dopływami, ma potencjał - oczywiście pod warunkiem uzyskania wszystkich zgód i potwierdzenia opłacalności hydrologicznej projektu, bo ostatecznie to inwestor musi wszystko policzyć i złożyć prawidłowy operat wodnoprawny, a jeszcze wcześniej uzyskać opinię środowiskową. I tak samo wspieramy projekty renaturyzacyjne, sektor wodno-kanalizacyjny, inwestorów liniowych czy - po powodzi w 2024 roku - jednostki samorządu terytorialnego, którym pomogliśmy sprawnie uzyskać niezbędne decyzje. Czy z listy 4 tys. lokalizacji powstaną realne inwestycje? Jest zainteresowanie waszą listą? Przewiduje pan, że pójdą za nią realne inwestycje? - Zainteresowanie jest duże - zarówno ze strony spółek Skarbu Państwa, podmiotów, a nawet inwestorów prywatnych, jak i Towarzystwa Rozwoju Małych Elektrowni Wodnych. Coraz większe zainteresowanie wykazują jednostki samorządu terytorialnego i spółdzielnie energetyczne, których jest już ponad 500. One szukają stabilnego źródła produkcji energii, a takim jest woda. Dla spółdzielni ważne jest bilansowanie produkcji i zużycia energii. Jeżeli z tej listy powstanie kilka, kilkanaście czy kilkadziesiąt projektów, uznamy to za sukces. Dodam, że są też miejsca, gdzie same Wody Polskie planują własne działania na istniejącej infrastrukturze. Podkreślę: nie zabieramy pola innym OZE - skala w hydroenergetyce jest ograniczona i znana. Daliśmy wszystkim równe szanse. Jeśli inwestycje powstaną, dobrze. Jeśli jednak rynek uzna, że są nieopłacalne, nie powstaną. Materiał chroniony prawem autorskim - zasady przedruków określa regulamin.