wiadomosci.wp.pl · Mar 2, 2026 · Collected from GDELT
Published: 20260302T193000Z
Polska jest bezpieczna energetycznie: Minister uspokaja, że mimo wojny w Iranie dostawy ropy i gazu są niezagrożone dzięki dużym rezerwom, a rynki paliw częściowo "wyceniły" konflikt jeszcze przed jego eskalacją. "Polska 2050 skręciła w lewo": Minister tłumaczy rozłam odejściem partii Szymona Hołowni od centrowych wartości na rzecz "przeregulowania gospodarki". Zapowiada budowę Stowarzyszenia Centrum, które przed 2027 r. przekształci się w partię dbającą o wolny rynek i przedsiębiorców. Donald Tusk stawia na kontynuację: Premier, poinformowany o rozłamie, według minister Hennig-Kloski, zareagował ze spokojem i podtrzymał wolę, by minister klimatu i środowiska nadal kierowała swoim resortem, co potwierdza stabilność większości rządowej. Program "Czyste Powietrze" z finansowaniem: Resort odpiera zarzuty o "katastrofie" programu, deklarując zabezpieczenie środków do końca 2027 r. i utrzymanie tempa wypłat na poziomie 6 mld zł rocznie, mimo napięć budżetowych i sporów z Ministerstwem Funduszy. Wsparcie dla aut elektrycznych i ekologii: Rząd planuje przesunięcie od 100 do 300 mln zł z KPO, aby wypłacić dopłaty wszystkim, którzy prawidłowo złożyli wnioski w programie NaszEauto przed wyczerpaniem puli. Równolegle minister broni systemu kaucyjnego, który objął już ponad pół miliarda opakowań. Mamy wojnę w Iranie, jakich skutków możemy się spodziewać dla Polski ? Czy ceny paliw pójdą w górę? Paulina Hennig-Kloska, minister klimatu i środowiska: Ta sytuacja nie zagraża bezpieczeństwu energetyczno-surowcowemu Polski. Posiadamy duże ustawowe rezerwy, które zabezpieczają nas na takie okoliczności. ME poinformowało, że dostawy ropy i gazu do Polski realizowane są bez zakłóceń. Jeśli chodzi o ceny ropy, to ten konflikt został już częściowo zdyskontowany przez rynki, rosły one jeszcze zanim rozpoczęły się działania militarne oraz dynamicznie dziś rano. Obecnie kluczowa jest ocena sytuacji w dłuższym horyzoncie czasowym i odpowiedź na pytanie, czy i w jakim zakresie będą występować zakłócenia w dostawach ropy. Jakie jest nastawienie rządu wobec tego konfliktu? Najgorszym możliwym scenariuszem byłaby teraz eskalacja konfliktu nie tylko w samym Iranie, ale i całym regionie. Polski MSZ monitoruje sytuację, współpracując blisko z naszymi sojusznikami. To, czego dziś zapewne brakuje, to wizja dalszego rozwoju wypadków, wejścia Iranu na drogę dialogu i stabilizacji.Atak USA i Izraela na Iran. Pierwsze nagrania z Teheranu i reakcja Trumpa A przechodząc na politykę krajową, kto jest liderem Centrum? Odbyliśmy właśnie Walne Zebranie członków założycieli i powołaliśmy do życia Stowarzyszenie, Walne Zebranie wybrało zarząd, którego pracami będę kierować, pełniąc funkcję prezeski. To nasz wspólny projekt, ale czuję się za niego odpowiedzialna. Czyli potem będzie pani szefować partii? Zobaczymy, jakie decyzje zapadną w przyszłości. Dziś rejestrujemy stowarzyszenie, które ma wiele ważnych zadań, celów statutowych, stowarzyszenie będzie także współpracować z parlamentarzystami z Klubu Centrum, prowadzonego przez Mirosława Suchonia, który będzie realizował cele typowo polityczne. Dzielimy się zadaniami. Ale czemu stowarzyszenie, a nie partia? To nie jest omijanie zapisów ustawy o partiach politycznych? Nie. Chcemy zawiązać stowarzyszenie, by mogło działać dużo szerzej niż partia polityczna — wspierając rozwój gospodarczy w Polsce, przedsiębiorczość, wspierając działania w zakresie ochrony środowiska naturalnego, praw zwierząt, poprawiając bezpieczeństwo Polski w obszarze energetycznym, cyfrowym czy militarnym. Partie są rejestrowane po to, by głównie przez polityczne mechanizmy wpływać na rozwój kraju. Stowarzyszenie będzie także miejscem, w którym będą mogli gromadzić się ludzie, którzy chcą działać aktywnie, współpracować z nami, nie mając mandatu poselskiego, senatorskiego ani nie będąc członkiem rządu. Tak, mamy w planach zawiązać też partię polityczną — to będzie drugi krok. Kiedy ten drugi krok? Przed wyborami w 2027 roku? Na pewno. Będzie to w trybie płynnym. A może nie będzie nowej partii, bo wejdziecie na listy Platformy? Takie są spekulacje. Naszym celem jest tworzenie centrum sceny politycznej w duchu, w jakim tworzymy je od wielu lat. W 2027 roku chcemy tworzyć centrowy blok wyborczy, który pozwoli na kontynuowanie obecnej działalności. Czy nie brzmi to ironicznie? Najpierw oddzieliliście się od PSL-u w Trzeciej Drodze, potem Polska 2050 podzieliła się na dwa kluby, a teraz zabieracie się za tworzenie Centrum. Podmiotów chętnych do współpracy z nami w ramach budowania partii mocno osadzonej w centrum jest wiele. Wolę mówić o przyszłości niż o przeszłości, ale realnie oceniając to, co obserwujemy - Polska 2050 wyszła z centrum i skręciła programowo w lewo. Kolejne ich propozycje to coraz większe ingerowanie Państwa w gospodarkę i coraz większe przeregulowanie obszarów wolnego rynku. Nie na to umawialiśmy się z wyborcami w 2023 roku. Ale przeszłość ma wpływ na przyszłość. Wiele osób pamięta pani wypowiedź, w której twardo deklarowała pani, że nigdzie się z Polski 2050 nie wybiera. Taki miałam plan. Liczyłam na to i wierzyłam, że podziały w Polsce 2050 zakończą się po wyborach, rowy zostaną zakopane, mury zburzone. Stało się wręcz odwrotnie. Pierwsze tygodnie władzy nowej przewodniczącej sprawiły, że mury były wyższe, rowy głębsze, a ludzie oddalali się od siebie. Dlatego dziś tak wiele osób odchodzi z Polski 2050. Ale u was spektrum poglądowe też jest bardzo rozpięte. Czy nie spotka was podobny, może nawet bardziej gwałtowny proces? Jednym z podziałów w Polsce 2050, który wyodrębnił naszą grupę, była linia między osobami o poglądach centrowo-liberalnych a osobami o absolutnie lewicowym podejściu do gospodarki. Tak podzielił się tamten klub i tak pękł. Nasz klub jest naprawdę bardzo jednolity w poglądach. Jak określiłaby pani swoje relacje z minister Pełczyńską-Nałęcz na gruncie personalnym? Spotykacie się przecież na posiedzeniach rządu i spotkaniach koalicji. Nasze relacje są zawodowe. Podchodzę profesjonalnie do obowiązków, które wypełniam. Tu nie ma miejsca na fochy i prywatne animozje. Ludzie wybrali nas do tego, byśmy zrealizowali konkretny pakiet działań i obietnic wyborczych. A jak wygląda sytuacja, jeżeli chodzi o rząd? Czy Centrum będzie chciało stanowisk ministerialnych? Gdy tylko jakieś decyzje personalne zostaną podjęte, na pewno się państwo o tym dowiecie. W naturalny sposób ten podział odpowiedzialności będzie musiał być dokonany, a nowy klub musi mieć narzędzia, by w ramach koalicji pracować. Natomiast to nie był dla nas priorytet pierwszych dni. W pierwszej kolejności skupiliśmy się na stworzeniu nowego klubu i jego wejściu w rozpędzony Sejm w połowie kadencji, co jest dużym wyzwaniem. Dla mnie dyskusja publiczna o stołkach skończyła się wraz z wyjściem z Polski 2050. Centrum nie będzie prowadzić dialogu z koalicjantami przy udziale mediów. Ale sama pani mówiła, że trzeba dokonać jakiegoś podziału. Czy liczycie na podział struktur, pieniędzy, które dostała partia Polska 2050, albo przydział koalicyjnych stanowisk? Jeżeli chodzi o struktury, każdy ma jeden głos, każdy decyduje za siebie. Wielu moich bliskich współpracowników odeszło z Polski 2050 nie dlatego, że odeszłam ja, ale dlatego, że przestali czuć się tam pełnowartościowymi członkami. Czuli, że ich głos nie ma znaczenia, że odebrano im możliwość prezentowania swoich stanowisk. Jeżeli chodzi o pieniądze — subwencja została w mojej poprzedniej partii. Nasz klub dostał swoją część na funkcjonowanie sekretariatu i organizację pracy posłów. Jeżeli chodzi o podział stanowisk — to koledzy pierwsi przyszli z oczekiwaniami byśmy zwolnili im miejsca w komisjach. Porządki muszą oczywiście być przeprowadzone, ale we wszystkich obszarach naszej działalności Czy to przypadek, że dzień przed ogłoszeniem rozłamu w Polsce 2050 była pani na audiencji u premiera? Jesteśmy klubem, który wraz z innymi zapewnia rządowi możliwość bezpiecznego funkcjonowania, zabezpiecza większość parlamentarną. Przed konferencją poinformowałam pana premiera o tym, że rząd jest bezpieczny, nawet jeśli część parlamentarzystów podejmie decyzję o zmianie klubu. Zareagował ze spokojem. Dostała pani od niego jakieś gwarancje dotyczące np. pani stanowiska? To była dobra, merytoryczna rozmowa, w dużej mierze dotyczyła bieżących prac rządu, spraw Ministerstwa Klimatu i Środowiska, pan premier podtrzymał wolę, bym dalej tym resortem kierowała. Umówiliśmy się na kolejne rozmowy. Wiadomo, że przed koalicją są rozdania dotyczące Trybunału Konstytucyjnego. Podział miał wyglądać tak, że na sześć miejsc do obsadzenia KO wskaże trzech nominatów, a pozostali koalicjanci, czyli PSL, Lewica i Polska 2050 - po jednym. Co z kandydatem przypadającym na Polskę 2050 po rozłamie? Naprawienie sytuacji w wymiarze sprawiedliwości jest dla mnie absolutnie priorytetowe. Wcześniej Prezydent Duda, a obecnie Nawrocki blokuje nominacje nowych sędziów, w efekcie w sądach mam już ponad 1000 wakatów, tymczasem obywatele oczekują szybkich i sprawnych procesów. Naprawienie Trybunału Konstytucyjnego jest równie ważne. Oczekuję dobrych kandydatów z właściwym doświadczeniem, odpowiednim dorobkiem, nieskazitelną opinią, co do których niezawisłości nie będzie żadnych wątpliwości. To są dla mnie przymioty absolutnie nadrzędne. Czyli Centrum nie wskaże swojego kandydata do TK? Trybunał Konstytucyjny — to nie jest miejsce dla barw politycznych. To jest miejsce dla profesjonalnych, niezależnych, suwerennych sędziów z ogromnym dorobkiem, liczy się kandydat, a nie środowisko zgłaszające. Czy czuje pani potrzebę negocjowania umowy koalicyjnej? Pada argument, że Centrum nie jest stroną tej umowy i niektórzy chcieliby was traktować jako kadłubkowego koalicjanta. Nikt nie kwestionował mojego udziału w spotkaniu liderów koalicji, które odbyło się w ubiegłym tygodniu, w praktyce to uznanie nas za pełnowartościowego koalicjanta. Mam bardzo dobre relacje z liderami koalicji 15 października — z panem premierem Tuskiem, z marszałkiem Czarzastym, z liderem PS