NewsWorld
PredictionsDigestsScorecardTimelinesArticles
NewsWorld
HomePredictionsDigestsScorecardTimelinesArticlesWorldTechnologyPoliticsBusiness
AI-powered predictive news aggregation© 2026 NewsWorld. All rights reserved.
Trending
FebruaryNewsGovernmentCrisisAnnouncesDigestTimelineMondayMilitaryEuropeanInfrastructureStrikesDailyCallIncreasedNorthKoreaSafetyBankingMajorAnnouncementDaysLaunchMarket
FebruaryNewsGovernmentCrisisAnnouncesDigestTimelineMondayMilitaryEuropeanInfrastructureStrikesDailyCallIncreasedNorthKoreaSafetyBankingMajorAnnouncementDaysLaunchMarket
All Articles
Ceny nawozów a globalny rynek . To te czynniki wpływają na ich koszt
farmer.pl
Published about 5 hours ago

Ceny nawozów a globalny rynek . To te czynniki wpływają na ich koszt

farmer.pl · Feb 23, 2026 · Collected from GDELT

Summary

Published: 20260223T070000Z

Full Article

W ostatnich latach rolnicy coraz częściej zwracają uwagę na rosnące koszty produkcji, szczególnie w kontekście nawozów. Najbardziej odczuwalne są podwyżki cen nawozów azotowych, które w ostatnim czasie znacząco zdrożały. Mechanizmy kształtujące ich ceny nie zawsze są jednak przejrzyste i łatwe do zrozumienia, ponieważ wpływa na nie wiele złożonych czynników rynkowych i gospodarczych. Na ceny nawozów dla finalnego odbioru ma wpływ szereg czynników i nie da się ukryć – w Europie jest po prostu drogo. Produkcja nawozów mających w składzie azot wymaga zużycia dużych ilości gazu ziemnego, a w efekcie odpowiada za dużą emisję zanieczyszczeń, za które trzeba płacić. Nie da się również produkować nawozów bez energii elektrycznej czy kosztów pracy, a sumarycznie dla producenta są to duże koszty. Cena nawozów dla finalnego odbiorcy zależy w dużym stopniu od wielkości zamówienia, stąd też warto kupować wspólnie ze znajomymi, by mieć pole do negocjacji. Ceny zakupu nawozów mineralnych mają we współczesnym rolnictwie duży wpływ na koszty produkcji, które wobec coraz słabszej opłacalności konwencjonalnych gatunków, rolnicy przeliczają coraz dokładniej. Trudno się dziwić, że temat poziomu i wahań tych cen jest w branży głośny i dla wielu bulwersujący. Tym bardziej, że wciąż pamiętamy czas, gdy zaskakująco szybko drożały nawozy leżące w magazynach dystrybutorów. Produkcja nawozów azotowych Jak już ustaliliśmy, jeśli chodzi o ceny nawozów, drogi jest przede wszystkim azot. Wynika to z faktu, że jego produkcja jest skomplikowana, a przez to droga. Przykładowo wapno jest produktem kopalnym, sól potasowa podobnie, natomiast podlega pewnej obróbce, a fosfor pozyskiwany jest w stosunkowo prostych procesach chemicznych. Z azotem natomiast jest inaczej. Pamiętajmy, że występuje on w nawozach nie tylko solo – w moczniku czy saletrze amonowej, ale też jest składnikiem wielu nawozów wieloskładnikowych – NPK, NP itd. Produkcja nawozów azotowych opiera się na syntezie amoniaku z gazu ziemnego. Amoniak (NH3) uzyskuje się w wyniku reakcji wodoru z azotem, który w składzie gazu ziemnego stanowi 1-10 proc. Są to dwa zasadnicze procesy produkcyjne – reakcja metanu z parą wodną, w wyniku której powstaje wodór i dwutlenek węgla, a w drugim etapie tzw. proces Habera-Boscha, a więc właściwa synteza amoniaku. Tutaj też widzimy dwa istotne czynniki wpływające na ceny nawozów. Do produkcji azotu potrzebny jest gaz ziemny w dużych ilościach, a więc jednym z czynników jest cena tego gazu. Druga kwestia to oczywiście emisja niemałych ilości dwutlenku węgla, która w Unii Europejskiej kosztuje, gdyż producent musi wykupić prawa do emisji, a importerzy opłacić CBAM – swego rodzaju podatek, odpowiadający mniej więcej kosztom zakupu praw do emisji na terenie UE. Cena gazu ziemnego a ceny nawozów Jak już ustaliliśmy, cena i dostępność gazu ziemnego to jeden z kluczowych czynników wpływających na koszty produkcji, a więc i finalną cenę nawozów mających w składzie azot. O jakich ilościach mówimy? Produkcja jednej tony amoniaku, będącego bazą do produkcji nawozów azotowych wymaga zużycia około 1000 m3 gazu ziemnego. Z kolei jeśli mówimy o konkretnych nawozach, do wytworzenia tony mocznika potrzeba około 600 m3 gazu ziemnego, a saletry amonowej – około 800 m3. Część gazu zużywana jest w procesie technologicznym opisanym powyżej – to jest około 60 proc. – a pozostałe 40 proc. jest źródłem energii. Zależnie od rodzaju nawozu azotowego, cena gazu ziemnego to około 60-80 proc. kosztów produkcji. Stąd więc wniosek, że na ceny nawozów w znacznym stopniu wpływa sytuacja na rynku gazu, a mówimy tu o rynku globalnym.Nie można zapomnieć, że na tym rynku Polska jest „małą płotką”, z zasobami szacowanymi na 95 mld m3 - co daje nam 50. miejsce na świcie - i wydobyciem rzędu 3,5 mld m3 rocznie, co z kolei pokrywa krajowe zapotrzebowanie w około 20 proc. W praktyce jesteśmy więc uzależnieni od importu, a na sprzedaży zużywanego w Polsce gazu ktoś musi zarobić. Inaczej sprawy mają się w krajach z własnymi dużymi złożami. Jakiś czas temu w tym miejscu przyglądaliśmy się cenom nawozów azotowych w Kazachstanie i Uzbekistanie. Oba te kraje mają nieporównywalnie większe zasoby gazu ziemnego niż my, jest to odpowiednio 2,4 bln m3 i 1,8 bln m3. W efekcie gaz jest tam „tani jak barszcz” – we wspomnianym tekście wyliczaliśmy, że ceny dla odbiorów indywidualnych w Uzbekistanie były wówczas ponad 20-krotnie niższe niż w Polsce. W Kazachstanie było wówczas nieco drożej niż w Uzbekistanie, ale nadal około 20-krotnie taniej niż u nas. Emisja dwutlenku węgla Jak wspomnieliśmy wyżej, na cenę nawozów azotowych i zawierających azot wpływ ma również emisja dwutlenku węgla, a właściwie związane z nią koszty. Niestety, jako że emisja CO2 towarzyszy syntezie amoniaku, niezbędnego do produkcji azotu, wobec zużywanych ilości gazu ziemnego, również CO2 nie jest mało. Szacuje się, że podczas produkcji tony amoniaku wytwarza się równocześnie około 2,6 t dwutlenku węgla. Jak ustaliliśmy wcześniej, w Unii Europejskiej nie można „ot tak” emitować CO2 podczas produkcji przemysłowej, a trzeba wykupić uprawnienia do emisji, które swoje kosztują. W ramach sytemu EU ETS koszt takich uprawnień to obecnie około 70 euro za tonę, a ceny wahają się w granicach 60-90 euro/t. Co więcej, mówi się, że w najbliższym czasie koszt emisji tony CO2 może sięgnąć nawet 100 euro, a do 2040 roku zbliżyć się nawet do 300 euro.Nie są to więc małe pieniądze, tym bardziej biorąc pod uwagę ilości CO2, emitowane podczas produkcji azotu. Trudno się więc dziwić europejskim producentom nawozów, że ich zdaniem unijna polityka klimatyczna niszczy rodzimy przemysł. - Dekarbonizacja nie może odbywać się kosztem likwidacji europejskiego potencjału przemysłowego. Obecna debata przesuwa akcent z rzeczywistych źródeł presji kosztowej, takich jak ceny energii i koszty dekarbonizacji, na instrumenty handlowe, które nie są przyczyną problemu. W tym kontekście należy jasno powiedzieć: rzeczywistym źródłem presji kosztowej w sektorze nawozowym są wysokie ceny energii oraz koszty transformacji klimatycznej – wskazują eksperci Polskiej Izby Przemysłu Chemicznego, reprezentującej również przemysł nawozowy. Koszty energii a ceny nawozów Eksperci PIPC podkreślają, że oprócz kosztów dekarbonizacji, problemem są również ceny energii. W tym pojęciu zawierają się m.in. omawiane wyżej ceny gazu ziemnego, ale nie tylko. Jak wspomnieliśmy, bezpośrednio do syntezy amoniaku zużywa się około 60 proc. gazu ziemnego, a pozostałe 40 proc. to źródło energii. Gaz, jako źródło energii jest tu potrzebny przede wszystkim do osiągnięcia odpowiedniej temperatury, gdyż omawiany wyżej proces Habera-Boscha przeprowadza się w temperaturze około 450°C. Do produkcji azotu potrzeba jednak również energii elektrycznej. W tyku syntezy amoniaku konieczne jest sprężenie gazu nawet do 200 bar i schłodzenie do -33,5°C. W efekcie zużycie energii elektrycznej, zależnie od efektywności stosowanych technologii, to 0,32–0,64 MWh na tonę amoniaku. Jeśli chodzi natomiast o finalne produkty w postaci nawozów, tona mocznika wymaga zużycia około 100-170 kWh energii elektrycznej. Nie da się ukryć, że prąd też kosztuje w Polsce czy Unii Europejskiej nie mało. Wynika to oczywiście m.in. z faktu, że podczas jego produkcji emituje się zanieczyszczenia, za które trzeba płacić. I tu również dochodzimy do wspomnianego wcześniej tekstu odnośnie nawozów z Kazachstanu i Uzbekistanu. Jak wówczas wyliczaliśmy, tamtejsze ceny dla odbiorców indywidualnych były odpowiednio 11- i 17-krotnie niższe niż w Polsce. Koszty pracy mają znaczenie Kolejnym czynnikiem, który bez wątpienia wpływa na ceny nawozów są koszty pracy. Na każdym etapie produkcji i dystrybucji pracują ludzie, którym za tę pracę trzeba zapłacić. Nie będziemy tu rzecz jasna prowadzić dyskusji odnośnie tego, komu ile się należy, ale z punktu widzenia pracodawców jest to znaczący i często rosnący koszt. Najprościej będzie porównać minimalne wynagrodzenie, będące pewnego rodzaju punktem wyjścia. W minionym roku „najniższa krajowa” to około 3510 zł „na rękę”, podczas gdy całkowity koszt pracodawcy to w tej sytuacji około 5620 zł. Jeszcze 5 lat temu było to około 1920 zł netto i 3130 zł kosztów pracodawcy, a przed dekadą – odpowiednio około 1290 zł i 2120 zł. Różnica w kosztach pracy jest więc znacząca. Nie można też zapomnieć, że koszty pracy w różnych krajach są różne, a Polska czy Europa są w tym zakresie stosunkowo drogie. Po raz kolejny wracamy do wspomnianego tekstu odnośnie nawozów w Kazachstanie i Uzbekistanie. Jak wówczas wyliczaliśmy, z naszego polskiego punktu widzenia, zarabia się tam „grosze”, jednak jak wskazują omawiane wyżej koszty prądu czy gazu, życie jest tam znacznie tańsze. W 2025 roku w Kazachstanie minimalne wynagrodzenie wynosiło 74,6 tys. tenge „na rękę”, a więc około 540 zł miesięcznie, co jest kwotą 6,5-krotnie niższą niż w Polsce. Z kolei w Uzbekistanie było to 92 tys. sumów, a więc około 270 zł, czyli 13-krotnie mniej niż u nas. Wielkość zakupów daje pole do negocjacji Odchodząc już od kosztów produkcji i dystrybucji, należałoby zwrócić uwagę na jeszcze jeden czynnik kształtujący ceny nawozów dla finalnego odbiorcy. Jest to rzecz jasna wielkość zamówienia. Zupełnie różne ceny uzyskamy kupując mały 25-kilogramowy worek, bigbaga czy samochód nawozu. Zasadniczo worki po 25, 30 czy 50 kg to droga opcja, w przeliczeniu na tonę zdecydowanie bardziej opłacają się bigbagi, mieszczące po 500 czy 600 kg. Z kolei zakup ilości cało samochodowych to już pole do negocjacji ceny. Często są to 24 tony, a więc pełna naczepa. Warto dodać, że zależnie od dystrybutora, mówimy o pełnym samochodzie jednego nawozu lub pełnym samochodzie jadącym do danego odbiorcy, gdzie nawozy można mieszać. Niektórzy dystrybutorzy mają też mniejsze samochody, tzw. solówki, mieszczące mniejszą ilość, często 5-10 ton, które też dają pewne pole do negocjacji. Również o innych cenach będziemy rozmawiać, jeśli kupimy nie jeden a kilka samochodów. Oczywiście dla małego czy


Share this story

Read Original at farmer.pl

Related Articles

farmer.pl5 days ago
Jak zaczyna się 2026 w OZE ? Wielkie przebudzenie gigawatów i nowa era spółdzielni energetycznych

Published: 20260218T090000Z

farmer.pl7 days ago
Dostępność pelletu pod lupą . Ministerstwo : drewna na rynku nie ubyło

Published: 20260216T191500Z

euractiv.pl4 days ago
Kryzys klimatyczny na talerzu . Jak ocieplenie zmienia globalny system żywnościowy i co to oznacza dla Europy

Published: 20260219T151500Z

pulshr.pl7 days ago
Rynek rekrutacji zamarza , choć gospodarka rośnie . AI i „ chomikowanie pracy w tle

Published: 20260216T070000Z